No tak, dziś pierwszy dzień wiosny, choć wcale tego nie widać. Wczoraj jak wracałam z pracy to dosłownie zawaliło mnie śniegiem, oczy tak mi zasypało, że chwilami nie widziałam jak idę. Ładna wiosna, można by pomyśleć;)
Na przekór pogodzie ratuję się garścią tulipanów. I książką. Większość ubiegłej niedzieli spędziłam na czytaniu, dziś ją właściwie skończyłam. Bardzo polecam - wciągający, lekki kryminał, czyta się szybko i dosłownie przez prawie całą książkę zastanawiałam się, kto jest sprawcą. Niby to było oczywiste, a dziesiątki razy zmieniałam zdanie co do mordercy. W dodatku koniec i tak mnie zaskoczył!
A pozostały wolny czas jak wykorzystałam? Tym razem malowaniem. Stworzyłam sobie taki obrazek, jakby nie było - też trochę wiosenny...