czwartek, 31 stycznia 2019

Krzyżykowa sowa (2)

Dni płyną i płyną nieustannie, a na moim obrazie sowim przybywa krzyżyków. Bardzo lubię te chwile kiedy za oknem jeszcze styczniowo i ponuro, śnieżnie i czasem mroźno, a ja siedzę przytulnie w grubym szlafroku z igłą w jednej ręce, z herbatą miodową w drugiej i tworzę. 
Co do postępów - wyszyłam jedną całą stronę i jak widać kawałek drugiej:





A dla jeszcze większej przyjemności - muffiny z jagodami i kruszonką... Uwielbiam...


Pozdrawiam:)

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Krzyżykowa sowa (1)

Oto i one, długo wyczekiwane, wytęsknione, tworzone z prawdziwą przyjemnością, wzruszeniem i przejęciem... krzyżyki! Wydaje mi się, że tak dawno nie wyszywałam (było to chyba jesienią ostatnio), że cieszyłam się jak dziecko widząc pierwsze krzyżyki na moim nowym obrazie. 
A będzie to sowa. Zniewoliła moje serce od pierwszej chwili. Cztery strony wyszywania. I mam naprawdę mocne postanowienie jej błyskawicznego rozgoszczenia się na mojej ścianie.
Na razie mam tyle:



A jeżeli już jestem w temacie sowim, pokażę jeszcze karteczkę świąteczną z sową w roli głównej:





piątek, 4 stycznia 2019

Noworoczne czytanie

Witam wszystkich w nowym roku! Poprzedni zleciał niesamowicie, sama nawet nie wiem kiedy. I już mamy styczeń. Lubię ten miesiąc. Dla mnie to taki moment zawieszenia, odpoczynek poświąteczny, można przystanąć na jakiś czas, bez żadnej gonitwy, naładować baterie, zregenerować się. Jest mi to ostatnio bardzo potrzebne. 
Jeśli chodzi o czytanie, skończyłam niedawno "Promyczka" Kim Holden. Magiczna książka. Napisana tak fajnym językiem, że trudno się oderwać. Pochłonęłam ją łapczywie, a po skończeniu pozostałam nienasycona, szczerze zasmucona zakończeniem, choć wiem, że to przecież tylko książka. Ale jednak takie zakończenia w życiu niestety też się zdarzają. Ciągle zastanawiałam się, jak będzie wyglądała kontynuacja tej historii, w książce "Gus" , bo dalsza część wydawała mi się bezsensowna bez Promyczka. Teraz jestem w połowie "Gusa". Też ciekawy, wciągający, ale to już jednak nie to samo. Rozpaczam wraz z głównym bohaterem. Może to głupie, ale tak jest. Szkoda mi, że Promyczek się już w tej części nie pojawi, brakuje mi jej żywiołowości i dobrej energii. Ale nawet pomimo tego trudno mi się oderwać. Autorka naprawdę jest genialna.
Bardzo polecam obie książki. 






Pozdrawiam  zimowo!