wtorek, 16 stycznia 2018

Haftowanie i czytanie

W końcu ruszyłam trochę z moją Wenecją! Staram się ostatnio codziennie choć kawałek wyhaftować, korzystam z wolnego czasu jak tylko mogę. Cóż, jeszcze do końca kawał krzyżyków, ale jak na razie zapał mam, więc trzeba go wykorzystać. 
Na chwilę obecną haft wygląda tak:

 

Poza haftowaniem mój wolny czas zajmuje nowa książka którą niedawno zaczęłam czytać, i oprócz tego, że jej okładka bardzo mi się podoba ;) to jest też bardzo ciekawa. Ostatnio szalenie mnie wciągnęła. A że teraz pora już bardzo późna, to zaraz zakopię się w pościel i biorę się za dalsze czytanie:)))


"W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, przychodzi na świat dziewczynka. I umiera, zanim zdąży zaczerpnąć pierwszy oddech.
W 1910 roku, podczas szalejącej w Anglii śnieżycy, rodzi się ta sama dziewczynka. I żyje, snując swoją opowieść.
Jak by to było otrzymać od losu drugą szansę? A potem trzecią? Mieć nieskończoną liczbę możliwości, aby przeżyć swoje życie? Czy za którymś razem udałoby się ocalić świat przed przeznaczeniem, jakie jest mu pisane? I czy ktokolwiek chciałby to w ogóle uczynić?"
Naprawdę polecam.

środa, 10 stycznia 2018

Leniwy czas...

Uwielbiam styczeń, jest to zawsze taki spokojny, poświąteczny, leniwy czas, kiedy można sobie odpocząć i bez wyrzutów sumienia nie robić sobie nic. Przynajmniej od czasu do czasu. Wziąć czasem dzień, lub kilka dni urlopu i spędzić go przyjemnie w domowym zaciszu, robiąc co chwilę gorącą herbatę/kawę i cieszyć się każdą minutą. 
Kilka dni temu skończyłam przyjemną książkę "Amerykaana", dość opasłe tomisko, co bardzo lubię bo przynajmniej jest się gdzie rozpędzić, ale czytało się dosyć szybko. 
"Odważna, wciągająca, przesycona mrocznym humorem, ale też pełna subtelności rozgrywająca się na trzech kontynentach Amerykaana to wspaniale opowiedziana historia dziejąca się w dzisiejszym zglobalizowanym świecie. "

















środa, 3 stycznia 2018

Świąteczny wianek

Ten wianek planowałam zrobić przez jakieś dwa lata i w końcu zabrałam się do niego w tym roku. Przez cały ten czas dokupywałam ozdoby, bo ciągle coś wpadało mi w oko. W pierwotnym zamyśleniu miał wyglądać ciut inaczej, ale ostatecznie wyszedł jaki wyszedł i nawet mi się podoba. Bardzo fajnie się go sklejało, choć trochę poparzyłam sobie paluchy klejem na gorąco. 
Oto on:
 I kilka zdjęć z przygotowań:












Pozdrawiam ciepło:)

czwartek, 28 grudnia 2017

Sesja piernikowa

Oj tak, chciałoby się powiedzieć święta, święta i po świętach, choć właściwie nie lubię tego powiedzenia. Poza tym przecież to jeszcze nie koniec świąt, jesteśmy dopiero na półmetku. Dlatego właśnie chciałabym złożyć wszystkim jeszcze świąteczne życzenia na te dalsze dni świętowania, wszelkiej pomyślności, radości a przede wszystkim zdrowia oraz wiele szczęścia na nadchodzący Nowy Rok!
Nie wiem jak u Was, ale u mnie co roku na święta po prostu muszą być pierniki. Tym razem robiłam aż z trzech porcji (!) i właściwie już niedużo zostało... Syn dzielnie wykrawał caaałe ciasto. Oczywiście z drobną pomocą. A co do dekorowania, hm... uwierzcie mi, uwielbiam to robić, ale przy takiej ilości ciastek to już nawet ja wysiadałam! Syn zrezygnował pod koniec, ale i tak długo wytrzymał ;) Niemniej jednak zabawy było dużo!
Sesję niestety zrobiłam jak większości pierników już nie było ;)