środa, 1 sierpnia 2018

Zakładka

Niedawno powstała mini zakładeczka. Naprawdę niewielka, bo i haft malutki. Bardzo szybki i przyjemny, raz dwa i po robocie. Panna Kurka tak mnie rozczuliła, że musiałam ją wyhaftować. 
Oto ona:






A to takie tam moje przyrodnicze wariacje:


Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za przemiłe komentarze!

piątek, 20 lipca 2018

Latarnia morska

Ostatnio, siedząc z moim synem w jego pokoju, na pościeli w rekiny, doznałam natchnienia. Dzięki owym rekinom, w jednej chwili zapragnęłam namalować morski widoczek z latarnią. 
Jeszcze tego samego wieczoru zasiadłam i namalowałam. Akwarelami. Następnego wieczoru doprawiłam trochę kredkami akwarelowymi. I jest. Taki mały, zwyczajny, ale lubię go:
I jeszcze nieoprawiony:








Nie wiem jak u Was, ale u mnie sezon na borówkowe wytwory w pełni:)

Dziękuję za odwiedziny i pozostawiane miłe słowa:)
Pozdrawiam;)

poniedziałek, 16 lipca 2018

Mały haft ukończony!

Już chyba z tydzień temu miałam ten haft gotowy, ale zabrakło mi czasu na obfotografowanie i pokazanie. Ale już biegnę, pędzę i pokazuję:)
Oto jak prezentuje się mała letnia mysz:




Pozdrawiam serdecznie!

wtorek, 3 lipca 2018

Kartka na rocznicę ślubu

Czas zwariował. Ucieka niemiłosiernie, leci i nie patrzy, czy by nie przystanąć na chwilę i nie zwolnić. Nie ma litości. Czasem mi się wydaje, że człowiekowi pozostaje już tylko praca, obowiązki, zmęczenie, niewyspanie, poirytowanie, zniechęcenie, brak energii i kto wie co jeszcze. W pracy praca i w domu praca. A jak się człowiek chce wyżyć twórczo, zrobić coś dla siebie, to nagle bach - nie ma czasu. Albo i nawet już ochoty. Nie wiem chyba mam dziś jakiś ciężki dzień,  bo wszystko mi przeszkadza. Więc może już lepiej chwilowo będę siedzieć cicho, bo wiem, że inni mają na pewno więcej powodów do zmartwień i naprawdę wiem, że nie powinnam, ale po prostu muszę sobie czasem ponarzekać!
Błękitna, kwiatowa kartka na rocznicę ślubu stworzona przeze mnie jakiś czas temu:










środa, 13 czerwca 2018

W wolnym czasie

Ostatnio skończyłam czytać książkę "Wspaniałość życia" Michaela Kumpfműllera. Nie żeby mnie jakoś porwała, czy się oderwać od niej nie mogłam, bo to książka bardzo spokojna i bez większych emocji, ale czyta się przyjemnie i czas był mile spędzony. Strony leciały szybko, bo jest w niej dużo krótkich rozdziałów i jakiś taki fajny klimat dawnych lat. Nie żałuję.




A co poza tym? Odrobina malowania. Wyskrobałam takie kurczęcie 🐔. Oboje z synem bardzo lubimy te niewielkie, miłe zwierzaki!


Pozdrawiam wszystkich słonecznie!

niedziela, 20 maja 2018

Mały haft

Nie wiem jak to się stało, że tak dawno już nie pokazywałam żadnych krzyżyków. Chyba po prostu lato (no dobra, jeszcze wiosna) ostatnio im nie sprzyja. Za dużo zabiegania, zmęczenia, a krzyżykami trzeba się delektować:) 
No, ale coś tam jednak wyskrobałam. Znalazłam uroczy mały haft i nie zawaham się go zrealizować!



Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

poniedziałek, 7 maja 2018

Taki misz-masz...

Dlaczego misz-masz? Bo najpierw będzie o kartce, później o czytaniu, jedzeniu i wiośnie. Taki repertuar na dziś. Na mój urlopowy dzień. Bardzo przyjemny, z zakończeniem deszczowym (też przyjemnym). 
Najpierw kartka. Stworzona jakiś czas temu (inspiracja w sieci). Miała być na 20 rocznicę ślubu, z jajem, na wesoło. I taką trochę ciętą wymyśliłam:
 Tutaj jeszcze w trakcie tworzenia:

Jeśli chodzi o czytanie, to obecnie zachwycam się książką "Życie pasterza"- Jamesa Rebanksa. To bardzo spokojna, wprowadzająca w niezwykły klimat książka, dzięki której przeniesiemy się na wiejskie tereny, silnie obcujące z żywą naturą. Ja osobiście lubię takie klimaty. W książce nie znajdziemy wartkiej akcji, porywów emocji i napięcia. Jej treść jest spokojna, toczy się własnym, nieśpiesznym rytmem, wydarzenia przeplatają się wspomnieniami i teraźniejszością. Bardzo precyzyjnie opisane jest życie, ciężka praca, ale i przyjemne zdarzenia. 
Całość, mnie osobiście czyta się wspaniale. Już sama okładka uspokaja, przenosi w przepiękne górskie tereny i ta mgła...(nie wiem co ja mam z tą mgłą, ale kręci mnie niesamowicie!)
Nie wiem jak zapatrują się na tę książkę osoby mieszkające w wielkim mieście, bo ja wychowałam się na wsi i mieszkam na wsi i jest mi tu dobrze, z dala od smogu, nadmiaru ludzi, hałasu i jeszcze raz hałasu. I bardzo doceniam choćby takie momenty, kiedy późnym wieczorem mogę wyjść na zewnątrz i posłuchać błogiej ciszy przeplatanej odgłosami świerszczy i żab. Może dlatego ta książka tak przypadła mi do gustu.

"James Rebanks powrócił z wielkiego miasta na wieś, aby pracować na farmie, którą jego rodzina prowadzi od sześciuset lat. Z dala od zgiełku wiedzie proste życie w Krainie Jezior, gdzie ludzie od wieków hodują owce. Jego wybór stał się inspiracją dla milionów zabieganych, uzależnionych od smartfonów i poszukujących spokoju ludzi. Rebanks opowiedział im o świecie, w którym najważniejsze wartości wciąż mają sens, a relacje między mieszkańcami pozostały autentyczne, choć nie zawsze są łatwe."
"Książka Rebanksa to poruszająca historia człowieka, który wbrew trudom odnalazł spełnienie w prostocie życia i pokorze wobec natury. Opowieść o związku z rodzinną tradycją, wyjątkowym regionem oraz z naturą, która wyznacza rytm życia mieszkańców." 







Dziś z samego rana upiekłam pyszne rabarbarowe muffiny z cynamonową kruszonką:






A na koniec odrobina uchwyconej przeze mnie wiosny:











 Pozdrawiam!